wtorek, 24 maja 2016

To nic osobistego

Paring: MidoTaka
Anime: Kuroko no Basket
Gatunek: Drabble
R: -brak-


  Midorima wciągnął ze świstem powietrze.
- Co robisz nanodayo?! - niemal wykrzyczał, ze strachem patrząc na wciąż uśmiechniętego Takao. Chłopak nie odpowiedział. Zamiast tego przysunął się o krok w stronę już nie na żarty przestrasznego Shintarou. Kazunari roześmiał się robiąc krok w jego stronę. Wycelował pistolet tak, by bezpośrednio namierzał miejsce w którym powinno znajdować się bijące jeszcze serce chłopaka. Zielonowłosy podniósł ręce w obronnym geście- odłóż to idioto!
- Ale Shin-chan! Obaj przecież wiemy, żee to koniec.
   Midorima cofał się, dopóki  jego plecy nie natrafiły na chodną, kamienną ścianę zaułka, co Takao przyjął z uśmiechem. W normalnych okolicznościach strzelec zapewne zbeształby go za koszulkę z nadrukiem marchwi w okularach, jednak teraz drżał o własne życie.
- Nie rozumiem... Dlaczego? - wychrypiał, na co Kazunari zacmokał z niesmakiem.
- Każdemu czasem potrzebna jest odrobina zabawy. Potraktujmy to jako... nowe wyzwanie.
- Jesteś szalony - wyjąkał Midorima na co Takao zaniósł się głośniejszym śmichem. Gdy w końcu uspokoił się otarł pojedynczą łzę rozbawienia z kącika oka.
- Masz całkowitą rację, z resztą jak zawsze - odpowiedział na chwilę opuszczając broń a Midorima ocenił swoje szanse. Może jeśli w odpowiedniej chwili uderzy Takao w brzuch i ruszy sprintem do szkoły ktoś go zauważy...? Jednak czarnowłosy natychmiast spoważniał po czym znów na namierzył klatkę piersiową Shintarou, na co ten przełknął ślinę głośniej niż zamierzał. Może jednak się rozmyślił... - Wybacz Shin-chan. To nic osobistego - powiedział a kobaltowe tęczówki rozbłysły blaskiem ekscytacji. Takao pociągnął za spust a w Midorime ugodził wodny pocisk. Chłopak zdegustowany spojrzał na przemoczoną koszulę od mundurka szkolnego a jego twarz momentalnie poczerwieniała ze złości.
- Nanodayo! Przez ciebie i twoje idiotyczne zabawy mam mokry mundurek!
Takao zaśmiał się wymachując niebiesko pomarańczowym pistoletem na wodę.
- Nie martw się Shin-chan! Mieszkam nie daleko więc będziesz mógł przebrać się w coś u mnie.
  Midorima bez słowa ruszył za niższym kolegą z drużyny. Głupie pomysły Kazunariego zwykle do tego prowadziły; koniec końców obaj znajdowali się w jego domu, w którym przypadkiem zawsze było pusto...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz